Zakopiański pomnik po renowacji odzyskał wyraźne detale i czytelne nazwiska

Zakopiański pomnik po renowacji odzyskał wyraźne detale i czytelne nazwiska

FOT. UM Zakopane

W Parku im. Lecha i Marii Kaczyńskich w Zakopanem kamienny monument znów przyciąga wzrok, bo po konserwacji zniknęły z niego zielone naloty, a napisy odzyskały ostrość. To była praca wymagająca cierpliwości i lekkiej ręki, bo obiekt od lat mierzył się z wilgocią, cieniem drzew oraz górskim klimatem, który nie oszczędza ani kamienia, ani brązu. Za odnowienie odpowiadał Marek Szczepanik, autor pomnika, działając na zlecenie Urzędu Miasta Zakopane.

  • Z kamienia zniknęły naloty, a napisy wróciły do pełnej czytelności
  • Monument z 2006 roku znów przypomina o swojej historii
  • Surowa forma pomnika wymaga stałej opieki

Z kamienia zniknęły naloty, a napisy wróciły do pełnej czytelności

Monument dedykowany majorowi Józefowi Kurasiowi „Ogniowi” i jego podkomendnym wymagał już nie tylko odświeżenia, ale też zabezpieczenia przed dalszym niszczeniem. W zacienionym parku, gdzie wilgoć potrafi utrzymywać się długo, na otoczakach i w szczelinach między nimi pojawiły się mchy, porosty i inne organiczne osady. Z czasem ucierpiała także czytelność napisów.

Zakres prac obejmował kilka etapów:

– usunięcie mchów i porostów z kamiennej konstrukcji
– czyszczenie mechaniczne i chemiczne kopca oraz płyty z inskrypcją
– uzupełnienie brakujących liter w nazwiskach i w głównej tablicy
– ponowne malowanie liter złotą farbą odporniejszą na warunki pogodowe

Dzięki temu nazwiska wyryte na kamiennych tablicach są znów dobrze widoczne, a główna inskrypcja nie ginie już w tle zabrudzonej powierzchni. W miejscu pamięci, które przez lata narażone było na deszcz, śnieg i wahania temperatur, to zmiana zauważalna od razu.

Monument z 2006 roku znów przypomina o swojej historii

Pomnik odsłonięto podczas uroczystości, którą zorganizowano z inicjatywy Fundacji „Pamiętamy”, przy wsparciu Rady Miasta i burmistrza Zakopanego. Wydarzenie miało mocny, symboliczny wymiar. Uczestniczyli w nim prezydent Lech Kaczyński oraz Zbigniew Kuraś, syn majora. Monument poświęcił biskup Albin Małysiak.

Na kamieniu znalazły się także słowa Zbigniewa Herberta:

„Nie dajmy zginąć poległym”

To zdanie, wyryte na pomniku, dobrze oddaje jego sens. Nie chodzi wyłącznie o upamiętnienie jednej postaci, ale o zbiorową pamięć o ludziach, którzy walczyli z hitlerowskim, a później komunistycznym zniewoleniem w latach 1943–1950.

Surowa forma pomnika wymaga stałej opieki

Sam monument ma formę mocno osadzoną w tatrzańskim krajobrazie. To nieregularny kopiec z dużych głazów rzecznych, ustawiony na brukowanym podłożu. W centrum znajduje się lekko pochylona płyta z główną inskrypcją, a całość wieńczy brązowy orzeł z rozpostartymi skrzydłami, jakby gotowy do lotu znad skalnego wierzchołka. Wokół rozmieszczono mniejsze kamienne tablice z nazwiskami podkomendnych „Ognia”.

Taka kompozycja robi wrażenie, ale też wymaga systematycznej troski. Renowacja pokazała, że zakopiańskie miejsca pamięci nie są tylko elementem krajobrazu. To obiekty, które trzeba chronić równie uważnie jak ich historyczne znaczenie. Teraz monument w parku znów jest czytelny, wyraźny i lepiej zabezpieczony na kolejne lata.

na podstawie: Urząd Miasta Zakopane.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Zakopane). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.