Karpackie drapieżniki nie znają granic, a naukowcy pokazali sposób na ich ochronę

Karpackie drapieżniki nie znają granic, a naukowcy pokazali sposób na ich ochronę

FOT. Tatrzański Park Narodowy

Wilk, ryś i niedźwiedź nie zatrzymują się na szlabanach ani na liniach narysowanych na mapie. Właśnie od tej prostej prawdy wyszli uczestnicy trzyletniego projektu LECA, który połączył specjalistów z sześciu krajów. Podczas marcowego finału w Zvoleniu pokazano nie tylko wyniki monitoringu, ale też narzędzia, które mają łagodzić napięcia między ludźmi a dużymi drapieżnikami. Wniosek, który wybrzmiał najmocniej, jest jasny – bez wspólnego działania ochrona karpackiej przyrody będzie niepełna.

  • Na wielkim obszarze Karpat badacze śledzili każdy ruch drapieżników
  • Ogrodzenia i odpady miały uspokoić codzienne napięcia przy wsiach
  • Wspólna wiedza ma zostać z Karpat na dłużej niż sam projekt

Na wielkim obszarze Karpat badacze śledzili każdy ruch drapieżników

Podczas konferencji podsumowującej projekt w Zvoleniu spotkało się blisko 150 ekspertów, przyrodników, naukowców i przedstawicieli administracji. Dyskutowali o gatunkach, które potrzebują przestrzeni większej niż granice państw. I właśnie dlatego LECA od początku był przedsięwzięciem ponadnarodowym – w badania zaangażowały się Polska, Słowacja, Czechy, Węgry, Rumunia i Słowenia.

Zebrane dane robią wrażenie skalą. Monitorowanie objęło ponad 37 000 km², a badacze rozstawili w terenie ponad 560 fotopułapek. Dzięki temu udało się rozpoznać 108 osobników wilków, rysi i niedźwiedzi, z czego 27 wyposażono w obroże telemetryczne. To właśnie takie śledzenie pokazuje, jak daleko sięgają ich wędrówki, jak duże mają areały i gdzie najczęściej przecinają się z działalnością człowieka.

„Duże drapieżniki nie znają granic. Jeśli chcemy skutecznie je chronić, musimy współpracować i dzielić się wiedzą w skali całych Karpat” – podkreśla Martin Duľa, koordynator projektu.

W karpackim krajobrazie to zdanie brzmi wyjątkowo mocno. Z perspektywy górskich dolin i przełęczy widać bowiem wyraźnie, że zwierzęta nie zatrzymują się tam, gdzie kończy się kompetencja jednego urzędu, parku czy państwa.

Ogrodzenia i odpady miały uspokoić codzienne napięcia przy wsiach

Projekt nie ograniczył się do zbierania danych. W kilku regionach pilotażowych sprawdzano rozwiązania, które mają zmniejszać straty w hodowli i ograniczać podchodzenie drapieżników bliżej zabudowań. Testy prowadzono m.in. w Beskidach i regionie Kysuc, w Tatrach, we Wschodnich Karpatach i Krasie Słowackim, a także na terenach porównawczych w Rumunii i Słowenii.

Wśród zastosowanych działań znalazły się przede wszystkim:

  • ogrodzenia elektryczne,
  • poprawa zabezpieczania odpadów,
  • inne działania prewencyjne wokół gospodarstw i siedlisk ludzkich.

To ważne, bo konflikty zwykle zaczynają się od konkretnych strat – zagubionych zwierząt gospodarskich, źle zabezpieczonych odpadów albo zbyt łatwego dostępu do jedzenia. LECA pokazał, że w wielu takich sytuacjach da się działać wcześniej, zanim problem urośnie do skali wymagającej interwencji.

W projekt włączono samorządy, rolników, myśliwych, organizacje przyrodnicze i pracowników parków narodowych. Taka mieszanka była potrzebna, bo ochrona dużych drapieżników nie rozgrywa się wyłącznie w lasach. Dotyczy też obrzeży wsi, gospodarstw i dróg, po których zwierzęta przemieszczają się między kolejnymi fragmentami swojego terytorium.

Wspólna wiedza ma zostać z Karpat na dłużej niż sam projekt

LECA postawił także na edukację. Zorganizowano ponad 22 spotkania transgraniczne, w których udział wzięło ponad 300 osób. Do tego doszły 41 wydarzenia edukacyjne i osiem krótkich filmów, dzięki którym temat wilków, rysi i niedźwiedzi trafił do szerszego grona odbiorców w regionie.

Martin Duľa zwracał uwagę, że współistnienie ludzi i dużych drapieżników nie jest teorią z raportów, ale codzienną pracą przy ziemi, w lasach i przy gospodarstwach.

„To coś, co możemy budować w praktyce, wspólnie z lokalnymi społecznościami. Jeśli ludzie rozumieją zachowanie dużych drapieżników i mają dostęp do odpowiednich narzędzi, wielu konfliktów można uniknąć, zanim się pojawią” – mówi.

Efektem trzyletniej pracy są także opracowania metodyczne dotyczące monitoringu, zapobiegania konfliktom i zwalczania przestępczości wobec przyrody. Mają służyć instytucjom i specjalistom, którzy na co dzień podejmują decyzje o ochronie tych gatunków.

Najmocniejszy wniosek z projektu pozostaje jednak prosty: Karpaty nadal są jednym z najważniejszych obszarów występowania dużych drapieżników w Europie, ale ich przyszłość zależy od tego, czy państwa po obu stronach granic będą działały razem, a nie osobno.

na podstawie: Tatrzański Park Narodowy.