SBB i Maciej Sikała Trio domknęli Wiosnę Jazzową mocnym finałem

SBB i Maciej Sikała Trio domknęli Wiosnę Jazzową mocnym finałem

FOT. Urząd Miasta Zakopane

W zakopiańskim finale Wiosny Jazzowej nie było miejsca na bezpieczne granie. Wieczór zaczął się od elektrycznego, chwilami szorstkiego dialogu instrumentów, a skończył występem zespołu, który od ponad pół wieku nie schodzi z obranej drogi. Maciej Sikała Trio i SBB wzięły publiczność w dwa różne muzyczne światy, ale efekt był zaskakująco spójny. Taki finał pokazuje, że jazz w Zakopanem nie tylko żyje, ale potrafi też wyraźnie rozszerzać swoje granice.

  • Martin Brunner Trio otworzyło wieczór elektrycznym napięciem
  • Maciej Sikała Trio postawiło na szczerość i skupienie
  • SBB przypomniało, dlaczego legenda wciąż działa

Martin Brunner Trio otworzyło wieczór elektrycznym napięciem

Wieczór zaczął się od projektu Martina Brunnera, pianisty i kompozytora z Pragi, który od lat buduje własny język na styku improwizacji, elektroniki i różnych muzycznych stylistyk. Zespół wszedł w mocne, elektryczne brzmienie bez zbędnego rozgrzewania sali. Od pierwszych fraz było słychać, że tu nie chodzi o gładkie tło, ale o muzykę, która ma wywołać reakcję.

Brunner nie szuka prostych rozwiązań. Jego gra i sposób prowadzenia zespołu opierają się na napięciu, zmianach temperatury i zderzaniu odcieni. W Zakopanem ten pomysł wybrzmiał wyraźnie – jako otwarcie, które nie uspokajało, lecz od razu ustawiało poprzeczkę wysoko.

Maciej Sikała Trio postawiło na szczerość i skupienie

Następnie scena należała do Macieja Sikały Trio. Materiał z płyty Better Place zabrzmiał bez nadmiaru ozdobników, za to z dużą precyzją i emocjonalnym ciężarem. To muzyka, która nie podsuwa gotowych odpowiedzi. Zamiast tego zostawia przestrzeń na uważne słuchanie.

W programie pojawiły się też odwołania do klasyki jazzu, lecz nie w formie muzealnych cytatów. Sikała przepuścił je przez własny sposób myślenia o frazie i brzmieniu. W efekcie powstał koncert wymagający, ale dający sporo w zamian – dla tych, którzy lubią, gdy muzyka prowadzi słuchacza dalej niż pierwszy refren czy najłatwiejsza melodia.

SBB przypomniało, dlaczego legenda wciąż działa

Na finał weszło SBB z Józefem Skrzekiem, Apostolisem Anthimosem i Jerzym Piotrowskim. Skład, który zapisał się w historii polskiej muzyki, zagrał tak, jakby nie zamierzał oglądać się za siebie. Zespół od lat funkcjonuje pod znakiem hasła o „szukaniu, burzeniu i budowaniu” – i właśnie taki charakter miał ten koncert.

W ich grze spotkały się rock progresywny, jazz-rock, elektronika i klasyczne odniesienia, ale nic nie brzmiało jak zbiór przypadkowych elementów. Całość była gęsta, hipnotyczna i prowadzona z wyczuciem. To był występ dla publiczności, która ceni wolność w muzyce i nie oczekuje prostych układów.

Finał 22. Wiosny Jazzowej pokazał też coś ważniejszego niż same koncerty. Zakopiański festiwal coraz wyraźniej wychodzi poza grono stałych słuchaczy i otwiera się na tych, którzy dopiero sprawdzają, jak brzmi jazz na żywo. Pomaga w tym także obecność Programu 1 Polskiego Radia, które od lat nadaje z Zakopanego, a głosy Pawła Sztompke i Marcina Kusego niosą festiwal dużo dalej niż sala koncertowa.

Organizatorzy już zapowiadają kolejną odsłonę wydarzenia. Wchodząc w następny etap swojej historii, Wiosna Jazzowa ma dalej stawiać na odważne zestawienia i nowe muzyczne tropy – dokładnie tak, jak zrobiła to podczas finałowego dnia.

na podstawie: UM Zakopane.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta Zakopane). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.